• Strona główna
  • Aussie Slang
  • Australia & Sydney
  • O Nas

Aussie Dream

Słońce, kangury, przygoda…

Kanały:
Wpisy
Komentarze
« Dom na kółkach
Tańczący z Wombatami »

Lepka kraina

02/01/2011 Autor: pawkus

Kto nie słyszał o Wielkiej Rafie Koralowej? Jest ona naj. Najstarsza, największa, najpiękniejsza, widziana z kosmosu i wiele innych. Wrotami do WRK jest Cairns; niezbyt duży kurort na północy Queensland. Tam właśnie udaliśmy się z w piątkę wraz z rodziną Kaliny, aby zobaczyć rafę i tropiki.
Pierwsze wrażenie i od razu Booooom, wychodzimy z klimatyzowanej hali przylotów i wita nas 35C i wilgotność 110%. Szybko pakujemy się do wypożyczonego samochodu i ruszamy do hostelu, a później do lasu deszczowego; nie ma czasu do stracenia, mamy 3,5 dnia! Naszą pierwszą atrakcją jest Daintree Rainforest na Cape Tribulation. Musimy do niego dojechać około 150 km, ale warto. Jest to drugi najstarszy las na świeci, po Papui Nowej Gwinei, kompletnie dziewiczy… Do tego prowadzi do niego niezwykle malownicza droga, która wije się po wzgórzach, plażach i lesie deszczowym. Mijając rzeki i przeprawy promowe wypatrumjemy krokodyli, ale nie udaje nam się żadnego dostrzec. Po drodze zatrzymujemy się kilka razy na rajskich plażach. Na jedniej z nich z przerażeniem patrze jak Kalina z Mamą chodzą po wodzie. Od razu dostają burę. Odruchowo weszły do wody, a w wodzie mogą być dwa najbardziej jadowite stworzenia na świecie, meduzy Irujandji i Box Jellyfish. Potem już pamiętały.
Po przekroczeniu Daintree River wjechaliśmy w prawdziwy, dziewiczy las deszczowy. Liany, gigantyczne liście i kształty drzew jakby Dali je namalował. Gdy wysiadamy z samochodu, pot leje się z nas litrami, jest potwornie duszno i gorąco. Ale równie pięknie. Wypatrujemy kazuarów, które są ikoną lasu deszczowego. Nie widzimy żadnego, ale to nic, widzieliśmy je w Koala Parku w Sydney, gdzie notabene ściskaliśmy miśki Koala!
Robimy sobie kilka spacerów po lesie, oglądając piękne drzewa mangrowe, motyle, ptaki i inne stworzenia. Zmęczeni, lecz usatysfakcjonowani wracamy do hostelu, aby wieczorem udać się na miejskie baseny. W Cairns mimo, iż to tropiki i w koło piękne plaże, to jest całkowity zakaz wchodzenia do wody z powodu słonowodnych krokodyli oraz meduz. Dlatego też są ogromne kompleksy publicznych basenów.
Kolejny dzień to wycieczka na Fitzroy Island. Z samego rana ruszamy promem z mariny w Cairns i po około godzinie jesteśmy już na wyspie. Jest piękna, cała to park narodowy. Wiemy, że rafa wokól niej jest wyeksplatowana, ale chcemy, aby rodzice Kaliny i Jaśmina doświadczyli wyspy tropikalnej i nauczyli się snorkelingu. Wypożyczliśmy niezbędny sprzęt do pływania oraz kubraczki przeciw meduzom, które są komiczne, co zresztą widać na zdjęciach! Znaleźliśmy bardzo ładną plażę i zaczęliśmy nurkowanie. Nie bylo tak źle, rafa całkiem fajna, co było widać po uśmiechach rodziniy Kaliny. Pierwsze wrażenie jest bardzo intensywne. Oprócz siedzenia na plaży i snorkelingu nic specjalnie więcej nie robiliśmy tego dnia na wyspie. Około 17.30 wróciliśmy do Cairns, gdzie resztę dnia spędziliśmy w basenie w naszym hostelu. Trzeba naładować akumulatory, jutro gwóźdź programu, wycieczka na rafę!
Z samego rana udajemy się do mariny i bez problemu znajdujemy mały katamaran ReefDayTripper. Wraz z załogą jest nas 20 osób, bardzo kameralni i niezwykle miło. Do rafy mamy ponad 2h drogi, więc relaksujemy się w słońcu na trampolinach, jest bajecznie i z klasą. Oto my, zwykli ludzie jesteśmy w tropikach na jachcie, płynąc na rafę. Kto by pomyślał.
Mimo obaw dziewczyn o bujanie, nikt nie wymiotuje i w dobrej formie docieramy na zewnętrzną Upolu Reef. Czas rozpocząć snorkeling! Mamy mały kłopot, bo nie mamy koszulek do pływania (myślelismy, że dostaniem kostiumy przeciwko meduzom, ale jak się okazuje, nie ma ich na rafie, tylko przy brzegu). Ja pływam polo, inni w sukienkach i czapkach, trzeba uważać, bo słońce tutaj nie zna miłosierdzia.
Ja, Kalina i Jaśmina zaraz po zacumowaniu idziemy na nurkowanie z butlą. Trema jest, bo nigdy tego nie robiliśmy, ale krótki instruktarz, kilka ćwiczeń i hop, jesteśmy na około 10 m. Wrażenie jest niezwykle, kompletna cisza, tylko Ty i Twój oddech. A w koło harcują różne dziwne stworzenia. Coś pięknego. W sumie pływamy wokół krawędzi koralu około 40 minut. Tutaj świat wygląda inaczej, nie ma fal, ruchu wody. Nawet rybki się tak nie boją. Nurkowanie mija nam bardzo szybko. Ale to nic, zaczynam snorkeling!
Oprócz 30 minutowej przerwy na pyszny lunch, cały dzień spędzamy w wodzie (podczas lunchu mam przygode z karmieniem z ręki (!) wielkich ryb wyglądających jak kolorowe flądry – są na zdjęciu. Jedna z nich łapie mnie za palec u nogi, którą zwiesiłem do wody, po chwili walki wypluwa go zostawiając parę rys :)). Widziemy tysiące pięknych ryb, kalamary, rekiny rafowe oraz co najpiękniejsze, cudowne, majestatyczne żółwie. Jest pięknie i wszyscy są zachwyceni. Żal wychodzić z wody, ale czas wracać do Cairns. Po drodze łapie nas, jak to w tropikach, popołudniowa burza. Mimo to bezpiecznie dopływamy do portu, gdzie oklaskami nagradzamy naszą fajną załogę. Byli zabawni i mili przez cały dzień, dzięki nim była to jedna z przygód życia!
Ostatni dzień w Cairns minął nam leniwie na zwiedzaniu miasta, robieniu zakupów oraz szukania restauracji, gdzie zjemy dobrą baramundi, lokalną rybę uważaną za przysmak. Wszystko to udało się zrealizować. Szczęśliwi, ale również umęczeni tropikami wróciliśmy do Sydney.
Ponownie pogoda dopisała nam. Mieliśmy dużo słońca i mało deszczu, którego w tropikach jest w bród. Warto dodać, a piszę to jakies 2 tygodnie po powrocie, że parę dni po naszym wyjeździe przez Queensland przetoczyła się i dalej przetacza powódź epickich rozmiarów. Gdyby tak padało, gdy my tam byliśmy, to jedyne, co byśmy zobaczyli, to pokój w hostelu!

Poniżej zamieszczamy zdjęcia z Cairns!

http://picasaweb.google.com/112869112662431971731/CairnsGreatBarrierReef?authkey=Gv1sRgCOnY07ml17u6lAE#

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.

Napisane w sydney | Dodaj komentarz

  • Archiwa

  • Linkowisko

    • Australia Online
    • Czas w Sydney
    • Podróż Freda
    • Pogoda w Sydney
    • Sydney News
  • Najnowsze wpisy

    • Podróż do przeszłości
    • Highway to HELL!
    • Czasem słońce, czasem deszcz!
    • Tańczący z Wombatami
    • Lepka kraina

Blog na WordPress.com.

Theme: MistyLook by Sadish.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Silnik: WordPress.com